Witaj, . Pozwól, że opowiem Ci, o czym jest mój pierwszy film pełnometrażowy.
The Only Copy?
Nieopowiedziana historia białostockich kopistów
Podczas nazistowskiej okupacji białostockiego getta dwudziestu polskich żydowskich artystów malowało kopie europejskich arcydzieł dla nazistowskiego oficera, który sprzedawał je dla własnego zysku. Mieli nadzieję, że ta praca zapewni im jego przychylność i pomoże przeżyć.
Getto zamknięto latem 1941 roku. Dziesiątki tysięcy ludzi trzymano za jego ogrodzeniem na głodowych racjach. W sierpniu 1943 roku zostało zlikwidowane, a jego mieszkańców wywieziono do obozów zagłady.
Wszyscy artyści zostali zamordowani.
Przeżył uczeń i niósł tę historię przez resztę życia, ale pozostawała tylko opowieścią, bo nie było dowodu, że pracownia istniała. Nigdy nie odnaleziono żadnej kopii.
Aż w Rockford w stanie Illinois wypłynął zniszczony obraz.
Stali tam obaj, zaglądając na pakę pickupa. To był samochód Dennisa. Dennis ma w domu muzeum drugiej wojny światowej i od czasu do czasu przyjeżdża do Tima, żeby coś opędzić.
Tim wciąż był nowy w antykach. Z zawodu jest rzeźbiarzem, takim, który wyciąga kości z padliny i zamienia je w sztukę. Bystry gość. Ale antyki to było terytorium jego dziewczyny, a jej tu nie było. Za wszystko, co dziś kupi, będzie musiał się tłumaczyć.
Paka była pełna wojennych pamiątek. A między nimi ten obraz. Poobijany. Z łuszczącą się farbą.
Dennis chciał 150.
Tim dał 75.
Dennis zszedł do 100.
Tim dał 75.
To była jedyna kwota, za którą Tim czuł, że nie oberwie.
Siedemdziesiąt pięć dolarów.
Prosto z paki pickupa.
Tim powiesił go na ścianie, gdzie wisiał w milczeniu, skrywając tajemnicę, która miała odmienić życie jego i Sarah.
Podpis na kopii nie ma sensu. Dlaczego więc ta została podpisana?
Człowiek, którego przeżycie zależało od bycia niewidzialnym, umieścił swoje nazwisko tam, gdzie nie powinno go być.
Obraz badali naukowcy w Polsce i za granicą, w tym muzealna badaczka Marta Pietruszko i historyczka sztuki Holokaustu Elena Makarova. Traktowany jest jako możliwy dowód istnienia pracowni, pierwszy fizyczny ślad, że historia niesiona przez ucznia przez dziesięciolecia może być prawdziwa.
Możliwy dowód. Nie pewność. Film podąża za tym pytaniem.
Co byś zrobił, gdybyś odkrył obraz, namalowany przez człowieka, który malował, żeby przeżyć, dla ludzi, którzy i tak go zamordowali?
Dlaczego ty?
Dziesięć minut, jedna szczera odpowiedź.
set CONFIG.videoUrl to activate
Nagrane w Białymstoku, w mieszkaniu podarowanym projektowi.
Nagrywam to w Białymstoku, w mieszkaniu, które ktoś podarował temu filmowi.
Pytano mnie, dlaczego robię ten dokument. Może Ty też jesteś ciekaw. Próbowałem więc wymyślić przemyślaną odpowiedź, coś o historii, o pamięci, o sprawiedliwości. To wszystko dobre powody. Wszystkie brzmiały sztucznie.
Jedyna szczera odpowiedź, jaką miałem, brzmiała:
po prostu czułem, że tak trzeba.
Potem się zastanowiłem. To nie pierwszy raz, kiedy to mówię.
Studiowałem grafikę, sala za salą przyszłych grafików, i pewnego dnia idę korytarzem, a tam wisi ogłoszenie: „Chcesz robić filmy?”
Zatrzymałem się.
Filmy.
Nie znałem ani jednej osoby, która robiła filmy. Dosłownie otaczali mnie sami przyszli graficy.
Więc wziąłem do ręki kamerę.
Po prostu czułem, że tak trzeba.
W końcu trafiłem do GrahamSpencer, agencji, którą podziwiałem od lat. Stała pensja, ambitne projekty, mądry i utalentowany zespół. Wygodnie. Ale wygoda kosztowała mnie poczucie sensu. Nie chciałem robić pracy, która mnie karmi. Chciałem robić pracę napędzaną ogniem, który mam w środku, pracę, która promieniuje dalej niż ja, dalej niż Rockford.
Więc odszedłem.
Bałem się. Zrobiłem to mimo wszystko.
Po prostu czułem, że tak trzeba.
Coś o mnie: kiedy widzę, że coś można zrobić, najpierw myślę „ktoś powinien się tym zająć”. A potem dociera do mnie, że ten ktoś to pewnie ja.
Tak zaczęło się Our City, Our Story.
Miałem dość patrzenia, jak Rockford sprowadza się do statystyk przestępczości i złych nagłówków. Znałem inne miasto. Pełne artystów. Marzycieli. Muzyków. Dziwaków. I budowniczych. Wszyscy prawdziwi, wszyscy hojni.
Więc opowiadałem ich historie tak, jak sam chciałbym, żeby ktoś je opowiedział.
Najpierw oglądały setki tysięcy, potem miliony ludzi.
Fast Company nazwało mnie „Branding Vigilante”. Ich określenie na kogoś, kto nie czekał na pozwolenie.
Pojawiły się propozycje, a jedna z nich wymagała przeprowadzki do Nowego Jorku. I naprawdę kocham Nowy Jork. Ale tam byłbym jeszcze jednym reżyserem w mieście pełnym reżyserów. To w Rockford moja praca coś znaczy. Czułem, że moje miasto wciąż potrzebuje kogoś, kto opowie jego historie.
Więc zostałem.
Po prostu czułem, że tak trzeba.
Potem COVID zabrał mi to, co kochałem. Uwielbiam siedzieć z ludźmi godzinami i pozwalać, by ich historia sama podpowiedziała, jak chce być opowiedziana, a nagle nie mogłem. Our City, Our Story trafiło na półkę.
Byłem przerażony. Nie miałem pojęcia, co dalej.
W czasie kwarantanny moja ówczesna dziewczyna przyniosła do domu farby i płótna i powiedziała: „Będziemy malować”. Wyłożyliśmy kuchnię folią i zamieniliśmy ją w pracownię. Wrzuciłem kilka obrazów do internetu.
Ktoś kupił jeden.
Potem kolejny. I kolejny.
I jeszcze jeden.
I prawie wszyscy mówili to samo: że nigdy wcześniej nie mieli prawdziwego obrazu.
Spodobało mi się to. Zdecydowałem, że to dla nich chcę malować, więc trzymam przystępne ceny.
Czułem, że tak trzeba.
Dziś moje obrazy kupiło ponad 400 osób.
Któregoś ranka zobaczyłem nagłówek. W Rockford wypłynął obraz z czasów drugiej wojny światowej, kupiony z paki pickupa za siedemdziesiąt pięć dolarów.
Namalował go polski żydowski artysta, jeden z kopistów białostockiego getta, dwudziestu artystów zmuszanych do malowania kopii dla nazistowskiego oficera, który sprzedawał ich prace i chował pieniądze do kieszeni. Wierzyli, że to utrzyma ich przy życiu.
I tak ich zamordowano.
Ten obraz może być jedynym, jaki istnieje. Jedynym z podobno setek.
Znaleźli go Tim i Sarah. Prowadzą sklep z osobliwościami i antykami. On robi rzeźby z kości zwierząt. No właśnie.
Wiesz, historie dotykające Holokaustu zwykle pytają, jak zwykli ludzie stają się potworami. Ta opowiada o człowieku, który buduje potwory z kości, i pyta, dlaczego wybrał dobro.
Słuszne, w ich rozumieniu, było odwiezienie obrazu tam, gdzie powstał: do Białegostoku.
A teraz:
Jestem malarzem.
Jestem Polakiem.
Mówię po polsku.
Byłem w Polsce dziesięć razy.
Moją rodzinę też naznaczyli naziści.
I opowiadam historie niezwykłych ludzi z Rockford.
Każdy przypadkowy element mojego życia się połączył.
Przygotowywałem się do tej historii, zanim wiedziałem, że istnieje.
Wyjeżdżali za dwa tygodnie.
Nie miałem finansowania, planu ani pojęcia, w co wchodzę. Wiedziałem tylko, że jeśli nie sfilmuję tego momentu, będę żałował do końca życia. Więc opróżniłem oszczędności i pojechałem za nimi do Polski.
Po prostu czułem, że tak trzeba.
Od tamtej pory otwierają się przede mną archiwa, muzea i ludzkie domy. Dostaję noclegi. To zaufanie nie wzięło się z tego, że jestem Polakiem. Zobaczyli, że nie przyjechałem niczego im zabrać. Zobaczyli, że zależy mi na ludziach, o których opowiadam, więc traktują mnie jak rodzinę, co oznacza dużo polskiego jedzenia.
Zrozumiałem, że tej historii nie da się opowiedzieć w dziesięć minut.
Wszystko, co zbudowałem, powstało z historii krótszych niż dziesięć minut.
Mogę tylko sobie wyobrazić, co się stanie, kiedy będę miał o sto minut więcej.
To nie jest prośba o sfinansowanie całego filmu. Zbieram sześćdziesiąt pięć tysięcy dolarów kapitału zalążkowego, żeby porządnie to rozwinąć: zwiastun, rozwój historii i materiały, które przyciągną właściwego producenta. To praca, która zamienia historię, za którą gonię, w film, na który producent i festiwal mogą powiedzieć tak.
Historia jest prawdziwa.
Dostęp jest prawdziwy.
Zaufanie jest prawdziwe.
I jest nasze.
Żadne inne miasto na świecie nie może się upomnieć o tę historię. Wypłynęła w Rockford. Z Rockford została odniesiona do domu.
Zapraszam Cię, żebyś tworzył ją razem ze mną.
A kiedyś, gdy ktoś zobaczy Twoje nazwisko przy filmie i zapyta, dlaczego postanowiłeś pomóc go zrobić, może uśmiechniesz się i powiesz:
„Po prostu czułem, że tak trzeba.”
Rockford w stanie Illinois.
Ponad sto krótkich filmów o ludziach, miejscach i pomysłach, dla których warto dbać o moje miasto.
Jeden krótki film dotarł do ponad 200 milionów ludzi.
Moje zdjęcia z Buddy Baseball znalazły się w największej kampanii marki Dick's Sporting Goods, o tym, jak sport zmienia życie.
Setki moich obrazów wiszą w domach, wiele kupionych przez ludzi, którzy kupowali sztukę po raz pierwszy.
Mój film o Phyllis pomógł zainspirować powstanie LIAM Foundation, dziś pierwszego i jedynego centrum wsparcia LGBTQIA+ w regionie.
Mój dokument dla Family Justice Center pomógł zebrać ponad 60 000 dolarów wsparcia.
Fast Company nazwało mnie Branding Vigilante. Stanowa konferencja sztuki w Illinois zaprosiła mnie jako mówcę.
Odrzuciłem poważną propozycję z Nowego Jorku, bo wierzyłem, że tutejsze historie mają znaczenie.
Muzea, miasta, fundacje i organizacje społeczne powierzały mi swoje najważniejsze historie.
The Only Copy? · Film Paula Korony Dyera
Teraz, , robi się poważnie.
Nagrane dla Ciebie w Białymstoku
Propozycja
Zainwestuj 5000 dolarów w film, a oddam Ci 1% z każdej umowy dystrybucyjnej lub sprzedaży filmu, po odliczeniu prowizji agentów.
Moim celem jest sprzedaż filmu serwisowi streamingowemu takiemu jak Netflix czy Amazon.
Gdyby film zarobił 500 000 dolarów po prowizjach, Twój 1% zwróciłby całą inwestycję 5000 dolarów. Wszystko powyżej to zysk.
Dla porównania: Knock Down the House został podobno kupiony przez Netflix za 10 milionów dolarów, a Time przez Amazon za 5 milionów, a inne dokumenty osiągają ceny od wysokich setek tysięcy po miliony dolarów.
Nie twierdzę, że ten film osiągnie takie liczby. Ryzyko jest realne i nie ma gwarancji sprzedaży.
Ale właśnie przeszedłeś przez to, co zbudowałem. Osiągnąłem znacznie więcej, niż ktokolwiek mógł rozsądnie oczekiwać po małej, niezależnej serii z Rockford.
Wierzę, że zrobię to ponownie, tym razem z filmem pełnometrażowym.
A jeśli chcesz większy udział, zaproponuję Ci 2% za łączną inwestycję 10 000 dolarów.
Pytania? Pytaj.
Wątpliwości? Pytaj.
Wizja? Pytaj.
Telefon mam zawsze przy sobie, ale mogę być na planie, więc napisz SMS, a oddzwonię. To mój prawdziwy numer (USA):
+1 815 540 9554
Ludzie, którzy już uwierzyli.
Za wsparcie dziękuję widocznie i proporcjonalnie. Wesprzyj, a Twoje nazwisko trafi na tę listę, do napisów końcowych filmu i na tę stronę, i będę o Tobie mówił, ilekroć dzielę się wdzięcznością za wsparcie. Uszanuję też prośbę o coś przeciwnego. Ale jeśli nie powiesz mi inaczej, lubię chwalić swoich przyjaciół.
Kolejne 5400 dolarów pochodzi z The 100: stu obrazów, z których każdy niesie miejsce w napisach końcowych filmu. Te osoby mają jeden z nich:
Niech stanie się naprawdę
Płatność kartą, przez PayPal i Venmo poniżej, bezpośrednio na tej stronie.
Wpłaty stanowią bezpośrednie wsparcie niezależnego filmu i nie podlegają odliczeniu od podatku.
The Only Copy? · Film Paula Korony Dyera
Kliknij, aby kontynuować
